Proponujemy Państwu cykl artykułów w postaci wywiadów z pracownikami banków, którzy w tych artykułach zachowują anonimowość zarówno swoich nazwisk, jak i nazwy banku lub banków, w których pracują lub pracowali. Ich obserwacje i komentarze mogą być cennym źródłem informacji o pracy w sektorze bankowym. Serdecznie zapraszamy do lektury.

Jak długie jest pani doświadczenie w pracy w bankowości?

Odliczając przerwę na urlop, który wzięłam po urodzeniu dziecka, pracuję już w tym zawodzie szesnaście lat. Należę więc do bardziej doświadczonych pracowników banku, konkretnie jednego z oddziałów tego banku w moim mieście. Zresztą praca w bankowości jest moim jedynym zawodowym doświadczeniem, nigdy nie pracowałam w innej branży.

Dlaczego wybrała pani bankowość?

Trochę przez przypadek. W oddziale dużego banku pracował mój chłopak i to właśnie po jego namowach postanowiłam spróbować. Był bardzo o mnie zazdrosny i chciał mnie mieć pod kontrolą, nawet w godzinach pracy. Z naszego związku nic nie wyszło (jego zazdrość była nie do zniesienia), ale bankowością zaraziłam się na dobre. Zresztą lubię liczby, lubię finanse, wcześniej ukończyłam studia o tym profilu. Ponadto nie lubię zmian, trochę się ich boję. Wsiąkłam w środowisko, tu się spełniam zawodowo, tutaj też mam przyjaciół, z którymi spędzam wolny czas. Chociaż męża mam z „innej parafii”, prowadzi własną działalność gospodarczą – małą gastronomię.

Czym się Pani zajmuje, jak wygląda Pani codzienność?

Nie nadaję się na kierownicze stanowisko. Nie umiem zarządzać, wytyczać zadań i wymagać ich realizacji. Tak więc pomimo długiego stażu, jestem zwykłym pracownikiem, choć specjalistą, w pełnym rozumieniu tego słowa. Załatwiam wszystkie bieżące sprawy, z którymi przychodzą klienci – różnego rodzaju kredyty, najczęściej gotówkowe, w tym konsolidacyjne, kredyty w rachunku bieżącym, sprawy związane z kartami płatniczymi i kredytowymi, lokaty, obsługuję rachunki klientów indywidualnych i firmowych itp. Obecnie nie zajmuję się kredytami hipotecznymi, gdyż do tej pracy wyznaczona jest koleżanka, ale kiedyś i tym się zajmowałam. Nie przyjmuję wpłat gotówkowych i nie robię też takich wypłat z rachunków klientów, gdyż są to czynności również wykonywane przez inne osoby.

Praca w tzw. okienku bankowym, oczywiście jest to umowna nazwa, gdyż dzisiaj okienek już raczej nie ma, postrzegana jest jako bardzo odpowiedzialna. Błędnie postawiony przecinek czy jedno zero więcej czynią nie lada problem.

Tak, to nie jest łatwa praca. Trzeba nauczyć się koncentracji, nie można się rozpraszać, gdyż o błąd jest bardzo łatwo. Jednak najtrudniej mają koleżanki obsługujące kasę, tam najłatwiej „strzelić byka”, ale zdarza się to niezwykle rzadko. W każdym banku obowiązują ścisłe procedury, zasady powtórnego liczenia i sprawdzania, ponadto każdy ma też swoje dodatkowe sposoby na ustrzeżenie się błędów. Choć przyznam się, że parę lat temu, kiedy pracowałam „na kasie” to wypłaciłam klientowi o kilka tysięcy za dużo. Był to jednak bardzo miły i uczciwy pan, zwrócił pieniądze zanim ja zauważyłam niedobór w kasie. Taki błąd jest nauką na całe życie.

Jak Pani jest wynagradzana? Czy jest Pani usatysfakcjonowana?

Otrzymuję podstawowe wynagrodzenie, które jest wyższe od wynagrodzeń pobieranych przez moje koleżanki, ale jest to odzwierciedleniem mojego najdłuższego stażu. Dostaję również premię, której zasady wyliczania są identyczne dla wszystkich pracowników, oczywiście poza dyrektorem oddziału, którego warunków premii nie znam. Czy jestem zadowolona? Oczywiście mogłoby być lepiej. Moja serdeczna przyjaciółka odeszła do placówki franczyzowej innego banku i zarabia dwukrotnie więcej, chociaż stawkę podstawowego wynagrodzenia ma niższą. Wypracowuje jednak bardzo wysoką premię. Ale taka jest specyfika tej branży – oddziały dają wyższą tzw. podstawę, zaś placówki franczyzowe płacą przede wszystkim od sprzedaży. Przyjaciółka namawia mnie do zmiany pracodawcy, byłam nawet na rozmowie kwalifikacyjnej, ale decyzji nie podjęłam. Może to brak odwagi, a może przywiązanie do obecnej firmy...

Pomijając kwestię wynagrodzenia, jakie inne czynniki wpływają na satysfakcję z wykonywanej przez panią pracy? Czy praca w banku, w instytucji zaufania publicznego, marce rozpoznawalnej, jest nobilitująca?

Na początku na pewno tak. Praca w banku to brzmi dumnie. Ale teraz, po kilkunastu latach nie myślę o tym. Zresztą tutaj też jest wyraźna hierarchia. Ci najwyżej zadzierający nosa to pracownicy centrali, niekiedy zachowują się jakby pozjadali wszystkie rozumy, chodzą jak pawie, pouczają, choć niekiedy są specjalistami w bardzo zawężonym zakresie. My w oddziałach to pszczółki robotnice, a dystans do ludzi z centrali dostrzegamy, kiedy publikowane są na różnych ekonomicznych portalach zarobki jakie osiągają pracownicy w centrali, nie wspominając o tych szczeblowych – dyrektorach czy członkach zarządu. Miesięczne zarobki niektórych są sześciocyfrowe, a do tego dochodzi jeszcze dywidenda. Czy rzeczywiście praca jakiegoś członka zarządu powinna być wyceniona 30 czy 50 razy wyżej niż moja praca. Tym bardziej, że dotyczy to nierzadko ludzi z wątpliwym doświadczeniem zawodowym. Chyba nie ma innej instytucji, gdzie hierarchia wynagrodzeń byłaby tak dyskusyjna. I nie mam na myśli wyłącznie struktury wewnątrz banku, gdyż wątpliwości i to duże powstają, gdy porównuje się wynagrodzenia w centralach banków z wynagrodzeniami uzyskiwanymi w innych branżach. Tak więc zarobki szarych pracowników w oddziałach bankowych są generalnie rynkowe, natomiast w centralach... Lepiej o tym nie myśleć, gdyż można się rozchorować.

Dziękuję za rozmowę i pomimo wszytko życzę pełnej satysfakcji z pracy.

Wywiad przeprowadził: Tomasz Jaworski, autor publikacji w różnych tytułach prasowych.

Przedsiębiorco, sprawdź ofertę kredytową, jaką ma dla Ciebie bank.
Usługa gratis.
+48 603 622 408
+48 669 555 546
czestochowa.finansowa@gmail.com