Proponujemy Państwu cykl artykułów w postaci wywiadów z pracownikami banków, którzy w tych artykułach zachowują anonimowość zarówno swoich nazwisk, jak i nazwy banku lub banków, w których pracują lub pracowali. Ich obserwacje i komentarze mogą być cennym źródłem informacji o pracy w sektorze bankowym. Serdecznie zapraszamy do lektury.

Jeszcze do niedawna prowadziła Pani placówkę bankową w samym centrum Częstochowy. Tam już tej placówki nie ma. Teraz ten sam szyld widnieje poza centrum, w miejscu niezbyt prestiżowym. Dlaczego?

Zdecydowałam się na zmianę lokalizacji, gdyż doszłam do wniosku, że nie odgrywała ona istotnej roli w mojej działalności. Kiedy podpisywałem umowę franczyzową z bankiem, to wydawało mi się, że najlepsza lokalizacja w Częstochowie jest tzw. ulica Bankowa, czyli Aleja NMP. Zresztą centrala banku wywierała presję, aby taka była lokalizacja mojej placówki. W Częstochowie to rzeczywiście najlepsze miejsce, ale także najdroższe. Po kilku latach funkcjonowania doszłam do wniosku, że duże pieniądze wydawane na czynsz nie przekładają się na rozwój sprzedaży usług, które moja placówka oferuje. Zaczęłam oglądać się za innym miejscem w Częstochowie, poza centrum, ze zdecydowanie niższym czynszem.

Jakich argumentów pani użyła, aby uzyskać zgodę centrali banku?

Wykazałam, że sprzedaż, którą realizuję w centrum Częstochowy w żaden sposób nie była powiązana z lokalizacją. Ponad 80% klientów pozyskaliśmy poprzez różne formy docierania do tych klientów, o których nie chciałabym wspominać, bo jest to naszą handlową tajemnicą. Tylko mniej niż 20 procent klientów trafiło do naszej placówki z tzw. ulicy, co przecież nie oznacza, że teraz też nie mamy takich klientów. Nowa lokalizacja też ma inne zalety – bezpłatny parking dla samochodów, brak trudności ze znalezieniem miejsca do parkowania, większy spokój i mniej spalin w powietrzu.

Jak długo para się pani działalnością bankową?

Żartując mogłabym powiedzieć, że od urodzenia. Moi rodzice poznali się pracując w tym samym banku. Mama w Częstochowie, ojciec na Śląsku. Poznali się na jakimś szkoleniu czy konferencji. Po ślubie rodzice postanowili zamieszkać w Częstochowie. Mama kontynuowała pracę w banku, zresztą aż do emerytury. Ojciec po przeprowadzeniu się do Częstochowy zmienił pracę, skończył studia podyplomowe i zaczął uczyć studentów – finansów i bankowości. Tak więc w domu, od dziecka rozmawiało się o sprawach związanych z bankowością – kredytach, rachunkach, lokatach, kursach walut itp. Moją profesję bankowca miałam więc w genach. Jednak moje rodzeństwo, które wychowywało się w tym samym domu nie poszło w ślady rodziców – siostra jest weterynarzem, brat prowadzi działalność gospodarczą, zajmuje się instalacjami gazowymi, chociaż ukończył kulturoznawstwo. Takie życie...

Kto z rodzeństwa wyszedł najlepiej na swoim wyborze?

Wydaje mi się, że siostra. Kocha zwierzęta, mieszka na wsi, jej podopiecznymi są wszelkie zwierzaki i te typowo miejskie – pieski, kotki, papużki, i te typowo wiejskie – kozy, krowy czy koniki. Brat też świetnie sobie radzi, mieszka w Krakowie, jego firma realizuje poważne zamówienia. Chociaż spotykamy się dość rzadko, oboje mieszkają daleko od Częstochowy to wiem, że powodzi im się bardzo dobrze. Ostatnio przeglądałam ich dokumenty finansowe, gdyż oboje starali się o kredyty – brat o kredyt gotówkowy dla firm, siostra o kredyt hipoteczny, gdyż kupowała nowy dom.

Rozumiem, że zostali kredytobiorcami w banku, który pani reprezentuje?

Brat tak, gdyż mój bank posiada bardzo dobrą ofertę dla małych i średnich firm. Siostrze mogłam jedynie doradzać w wyborze oferty, gdyż nie specjalizujemy się w kredytach hipotecznych. Finalnie zajęła się nią moja przyjaciółka, która w innym banku zajmuje się kredytami hipotecznymi. Oboje jednak wzięli kredyty w Częstochowie, miałam więc przyjemność spotkać się z nimi w okolicznościach, które dały mi szansę zaprezentowania mojej bankowej wiedzy.

A jak zaciągają kredyty pracownicy banków? Czy jest wam łatwiej?

Nie mamy żadnych przywilejów, musimy spełniać te same warunki co każdy kredytobiorca. Mam zresztą własne doświadczenia. Wraz z mężem zaciągnęliśmy kilkanaście lat temu kredyt mieszkaniowy pod zastaw hipoteczny ustanowiony na kupowanym przez nas mieszkaniu. Kredyt ten nadal spłacamy. Niedawno mąż, który ma własną firmę (jednoosobowa działalność gospodarcza) postanowił skorzystać z kredytu gotówkowego dla firm, ale droga do uzyskania takiego kredytu była wyjątkowo trudna. W swojej działalności mąż rozlicza się z Urzędem Skarbowym w formie ryczałtu, a taka forma rozliczania niezbyt podoba się bankom. Dobrze, że mam w tym zakresie względnie dobre rozeznanie, udaliśmy się do konkurencji, która obsługuje tzw. ryczałtowców. W odróżnieniu od mojego rodzeństwa, firma męża otrzymała kredyt poza Częstochową.

Czy lubi Pani swoją pracę?

Różnie z tym bywa. Przyzwyczaiłam się, znam swój fach, nie mam większych problemów, choć prowadzenie własnej firmy – franczyzy bankowej, to niełatwy chleb. Centrala nierzadko traktuje nas przedmiotowo, choć sam bank nazywa naszą współpracę partnerstwem. Czasami myślę, aby zająć się czymś innym, ale co ma robić osoba z takimi genami jak ja.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Wywiad przeprowadził: Tomasz Jaworski, autor publikacji w różnych tytułach prasowych.

Przedsiębiorco, sprawdź ofertę kredytową, jaką ma dla Ciebie bank.
Usługa gratis.
+48 603 622 408
+48 669 555 546
czestochowa.finansowa@gmail.com