W związku z bardzo dobrym przyjęciem przez Czytelników naszego cyklu artykułów w postaci wywiadów z pracownikami banków proponujemy również podobny cykl wywiadów z klientami banków. Podobnie jak pracownicy banków, także klienci, którzy są naszymi rozmówcami zachowują anonimowość, zarówno swoich nazwisk, jak i nazwy banku lub banków, z których ofert korzystali. Sądzimy, że informacje pozyskane od klientów, ich obserwacje i komentarze będą nie mniej interesujące niż komentarze przekazane przez pracowników banków. Serdecznie zapraszamy do lektury.

Od wielu lat z dobrymi efektami prowadzi pan przedsiębiorstwo w Częstochowie. Czy miasto, konkretnie Częstochowa, ma wpływ na powodzenie w biznesie?

Prowadzę biznes gastronomiczny. Mam niewielką restaurację przy jednej z głównych ulic Częstochowy, w samym centrum. I właśnie ten rodzaj działalności, ta lokalizacja i fakt, że każdego roku Częstochowę odwiedza ogromna rzesza turystów, a ściślej pielgrzymów mają decydujący wpływ na efekty mojej działalności. Oczywiście, w turystyce i gastronomii nie można uciec od sezonowości. Nie o każdej porze roku jest podobnie, ale w Częstochowie turystyka ma nieco inny charakter. Do Częstochowy nie przyjeżdża się na wypoczynek, pielgrzymuje się do jasnogórskiego klasztoru.

Jaki lokal gastronomiczny pan prowadzi?

Na takie pytanie odpowiadam żartem, że wielofunkcyjny. Można wpaść na śniadanie, na dobrą włoską kawę i domowe ciasto, ale też można przekąsić coś bardziej konkretnego. Otwieramy już o 9:00, zamykamy o 22:00. W miesiącach letnich mamy otwarte do ostatniego klienta, niekiedy grubo po północy. W Częstochowie zmieniają się nawyki i potrzeby, ludzie szukają możliwości spotkań poza domem, dobrej kuchni, przyjaznego klimatu. Taka jest moja knajpka.

Wspomniał pan o turystyce, o pielgrzymach... Czy to są rzeczywiście klienci pańskiej restauracji?

Zależy od pory dnia. Wieczorami odwiedzają nas przede wszystkim stali mieszkańcy Częstochowy lub turyści z zagranicy, którzy przyjeżdżają z reguły na dłużej, nieraz na kilka dni i wieczorem szukają ustronnych miejsc, aby zjeść dobrą kolację i napić się przedniego wina. Polscy pielgrzymi przyjeżdżają najczęściej na krótko, spędzają czas głównie na modlitwach, jeśli nocują to w Domu Pielgrzyma, tam się też stołują. Ale od reguły są wyjątki i jest ich coraz więcej. Przecież Częstochowa to nie tylko klasztor, to miasto wielu atrakcji. W ciągu dnia klientela jest różna – coraz modniejsze stały się śniadania, biznesowy lunch, no i także turyści. Jeszcze w lutym mieliśmy większe grupy z Korei Południowej, Belgii, Niemiec i innych krajów. Częstochowa jest w programie wielu zagranicznych wycieczek.

Czy wspierał się pan w swojej działalności kredytami?

Oczywiście, kilkakrotnie. Kredyt w biznesie to jedno z podstawowych narzędzi finansowych. Pierwszy kredyt zaciągnąłem na samym początku mojej działalności, ponad dziesięć lat temu. Nie miałem dostatecznego kapitału, a postanowiłem kupić lokal. Znałem fajną dziewczynę z jednego z częstochowskich oddziałów bankowych i skorzystałem z jej pomocy. Zacząłem od kredytu hipotecznego. Kiedy biznes zaczął się rozkręcać i doszedłem do przekonania, że stać mnie na spłaty większych rat, postanowiłem wziąć kolejny kredyt, aby dokonać modernizacji mojej knajpki. Zmieniłem wystrój, wstawiłem nowe meble, zainwestowałem w ogródek przed lokalem.

Znów pomogła fajna dziewczyna?

Ta fajna już w banku nie pracowała, ale też specjalnej pomocy nie potrzebowałem. Miałem zdolność kredytową i nie miałem większych problemów z uzyskaniem nowego finansowania. Wziąłem kredyt gotówkowy konsolidacyjny i przy okazji skonsolidowałem pozostałość zobowiązań z kredytu hipotecznego i dobrałem trochę gotówki na nowe inwestycje. Za niedługo pojawiła się kolejna potrzeba skorzystania z zewnętrznego finansowania. Kolega, który prowadzi zajazd pod Częstochową sprzedawał całkiem nowe auto dostawcze, które idealnie pasowało do mojej działalności. Skorzystałem z leasingu, to przecież także forma kredytowania. Zresztą w leasingu kupiłem dwa inne auta, jedno dla siebie, drugie dla menadżera. Biznes się rozrastał...

A jak daje pan sobie radę teraz, kiedy wszystkie restauracje pozamykane, ruch turystyczny wstrzymany? Czy pospłacał pan swoje zobowiązania kredytowe i leasingowe?

Niestety tych zobowiązań kredytowych mam więcej. Nie wspomniałem, że wraz z narzeczoną postanowiliśmy rozszerzyć naszą działalność o usługi cateringowe. Wynająłem lokal, kupiłem wyposażenie (znów w leasingu) i zaciągnąłem niemały kredyt gotówkowy dla firm, aby przeprowadzić remont i wystartować z nową działalnością. Wszystko mi się pięknie spinało i przyszła epidemia. Niestety nie ominęła Częstochowy. Nie mam pojęcia co będzie dalej. Mam dziewięcioro pracowników na etatach, nie wspominając o kilku studentkach, które pracowały na zlecenie jako kelnerki. Mam niemałe koszty stałe, wysokie raty kredytów i raty leasingowe i... zero przychodów. Jestem naprawdę załamany.

Czy korzystał pan z pomocy rządowej?

Proszę nie żartować. Wystąpiłem o pożyczkę bezzwrotną w wysokości 5 tysięcy złotych, ale jeszcze jej nie otrzymałem. Korzystam ze zwolnienia z płatności ZUS, teraz pojawiła się też możliwość otrzymania subwencji, ale warunków jej wykorzystania jest multum. Droga przez mękę. Skorzystałem też z wstrzymania spłat rat kredytowych na okres trzech miesięcy. To jednak w żaden sposób nie kompensuje strat jakie ponoszę. Przyszłość widzę w czarnych kolorach.

Rzeczywiście, sytuacja nie jest łatwa i może warto byłoby skorzystać z jakiegoś wsparcia, chociażby doradztwa biznesowego lub finansowego. Czy korzysta pan z takich usług?

Tak, podjąłem takie działania. Znów fajna dziewczyna, koleżanka narzeczonej zwróciła mi uwagę na ciekawą stronę w Internecie www.częstochowafinansowa.pl i od pewnego czasu rozmawiam z doradcami tej firmy na temat mojej kredytowej sytuacji. Już mi wiele pomogli, teraz układamy plany na przyszłość. Zajmują się wszelkimi rodzajami kredytów, leasingiem, nawet faktoringiem, mają niemałą wiedzę. Oczywiście, powodzenie tych planów uzależnione jest od wielu czynników, a najważniejszym jest czas. Jeśli epidemia nie potrwa długo to mam nadzieję, że poukładamy wszystkie klocki na nowo. Częstochowa znów musi ożyć, znów musi otworzyć się na turystykę.

Bądźmy więc optymistami. Wierzę, że Częstochowa pana nie zawiedzie i znów powrócą dobre dni. Dziękuję za rozmowę.

Wywiad przeprowadził: Tomasz Jaworski, autor publikacji w różnych tytułach prasowych.

Przedsiębiorco, sprawdź ofertę kredytową, jaką ma dla Ciebie bank.
Usługa gratis.
+48 603 622 408
+48 669 555 546
czestochowa.finansowa@gmail.com