W projekcie ustawy tzw. tarczy antykryzysowej rząd wprowadził zapis o redukcji wysokości pozaodsetkowych kosztów kredytu konsumenckiego. Autorzy projektu (czytaj: rząd) uzasadniają, że zmiana ta ma na celu ochronę konsumenta przed spiralą zadłużeń. Na pierwszy rzut oka uzasadnienie ma sens. Ludzie pozbawieni dochodów w wyniku zamknięcia niektórych branż (gastronomia, transport, turystyka itp.) będą szukali na dłuższy lub krótszy okres jakiegoś wsparcia finansowego i sięgnięcie po pożyczkę wydaje się naturalnym krokiem. Ustawodawca wymyślił więc, że należy pomóc ludziom i spowodować, aby pożyczki były tańsze. Wydaje się logiczne i pod względem intencji szczytne. Pomija się jednak jeden bardzo ważny aspekt, że firmy udzielające pożyczek nie mogą do tego biznesu dopłacać. A projekt dotyczący nowych zasad wyliczania kosztów tych pożyczek praktycznie uniemożliwia ich udzielania. Przedsięwzięcie staje się nierentowne.

Jaki więc będzie skutek wprowadzenia niższych kosztów pożyczek?

Nie wchodząc w szczegóły wyliczania kosztów pożyczki (obowiązujące wzory choć nie są zawiłe to jednak nie ma sensu ich prezentować w niniejszym artykule), firmy pożyczkowe zredukują udzielanie pożyczek, stosując bardziej selektywną politykę ich udzielania – wyłącznie dla najbardziej wiarygodnych klientów, którzy dają jak największe gwarancje spłaty zaciągniętych pożyczek. Oznacza to, że liczba klientów, którzy będą mogli skorzystać z pożyczek pozabankowych będzie bardzo ograniczona.

Wbrew populistycznym wypowiedziom polityków partii rządzącej i demagogii w niektórych mediach, branża pożyczkowa funkcjonuje na niskiej stopie zwrotu z zainwestowanego kapitału. To niestety efekt związany z poprzednimi regulacjami dotyczącymi wysokości kosztów, to także pochodna jakości rynku, jaki firmy pożyczkowe obsługują (znaczący odsetek pożyczek niespłacanych). Oczywiście, można powiedzieć, że takiego rynku nie należy obsługiwać. I tak właśnie myśli i czyni rząd - obywatelom, którzy nie mają możliwości zaciągnięcia kredytów bankowych, żadnej pomocy kredytowej nie należy udzielać. A przecież o kredyty bankowe będzie jeszcze trudniej. Już dzisiaj banki wycofały się z udzielania kredytów dla branż najbardziej kryzysem dotkniętych, a pakiet czynników stymulujących banki, który został przewidziany w nowej ustawie, jest absolutnie niewystarczający, aby takie kredyty były udzielane.

Tarcza antykryzysowa powiększy bezrobocie.

Ustawa antykryzysowa spowoduje, że upadnie sektor pośrednictwa kredytowego, który dzisiaj oparty jest o dystrybucję pożyczek pozabankowych. Banki w znacznym stopniu odeszły od współpracy z pośrednikami, branża żyje więc z chwilówek. To co najmniej kilkanaście tysięcy osób zatrudnionych i utrzymujących z tego zatrudnienia swoje rodziny. Redukcja wysokości pozaodsetkowych kosztów pożyczek uniemożliwia ich dystrybucję poprzez sieć pośredników, którzy przecież nie mogą prowadzić swojej działalności za darmo. Po prostu według zasad przewidzianych w nowej ustawie nie ma miejsca na marżę dla pośrednika. A jeśli nie ma miejsca na tę marżę, to dla znaczącej części firm pożyczkowych nie ma miejsca na sprzedaż oferowanych przez te firmy pożyczek. Alternatywna forma to sprzedaż on-line przez Internet, ale dla zaimplementowania takiej formuły potrzeba czasu i pieniędzy na inwestycję. Czy jest to dobry moment na takie zmiany? Odpowiedź jest jedna: jest to najgorszy moment ze wszystkich możliwych.

Tarcza antykryzysowa redukuje ofertę pożyczek pozabankowych.

Rząd zapomina też o jednym istotnym aspekcie funkcjonowania firm pożyczkowych. Firmy te, szczególnie te większe, nie inwestują w pożyczki wyłącznie swojego kapitału. Nie mają dostępu do źródeł taniego kapitału tak jak banki, które płacą za lokaty i depozyty niewielkie pieniądze. Firmy pożyczkowe pozyskują pieniądze z rynku, wspomagają się środkami od inwestorów, a za takie środki trzeba płacić. I schemat jest analogiczny jak z pośrednikami, gdyż przy nowej ustawie nie ma miejsca na marżę dla inwestorów. Ustawa zabijając możliwości pozyskiwania kapitału z zewnętrznych źródeł, zabija de facto działalność samych firm pożyczkowych.

Reasumując, zdaje sobie sprawę, że mój głos w tej sytuacji znaczy niewiele, może nic nie znaczy, ale nie mogę milczeć. Znając się na rynku kredytów konsumenckich, analizując ten rynek od co najmniej kilkunastu lat, uznałem, że powinienem podzielić się swoją opinią. Ustawa antykryzysowa, w części dotyczącej zagadnień wyżej opisanych, jest pociągnięciem złym, co najmniej wątpliwym. Znacząca część firm pożyczkowych zniknie z rynku w ciągu jednego dnia, a pozostała część ograniczy swoją działalność do niezbędnego minimum. Rezultatem tego będzie powiększenie liczby ludzi wykluczonych... Wykluczonych wcześniej przez banki, które takich klientów nie obsługują, a teraz także wykluczonych przez rząd. I to w momencie, kiedy ludzie oczekują pomocy.

Paweł Kosmala, absolwent Szkoły Głównej Handlowej i Akademii Finansów.
Autor komentarzy i artykułów w różnych tytułach prasowych.

Przedsiębiorco, sprawdź ofertę kredytową, jaką ma dla Ciebie bank.
Usługa gratis.
+48 603 622 408
+48 669 555 546
czestochowa.finansowa@gmail.com