Proponujemy Państwu cykl artykułów w postaci wywiadów z pracownikami banków, którzy w tych artykułach zachowują anonimowość zarówno swoich nazwisk, jak i nazwy banku lub banków, w których pracują lub pracowali. Ich obserwacje i komentarze mogą być cennym źródłem informacji o pracy w sektorze bankowym. Serdecznie zapraszamy do lektury.

Nierzadko czytamy lub słyszymy w różnych wywiadach z przedstawicielami banków jak kredyty czy inne instrumenty bankowe nazywane są produktami. Czy jest to poprawne?

Bank to przedsiębiorstwo w ścisłym znaczeniu tego słowa, a towarami, które sprzedaje są kredyty, depozyty, lokaty itp. Oczywiście, są to usługi, które mają swoją cenę. Dlatego przyjęło się mówić, że mamy do czynienia z produktami bankowymi. Inaczej mówiąc w interesie banku jest sprzedawać swoje usługi jak najkorzystniej. To po prostu biznes jak każdy inny. Tak więc, nazywanie usług bankowych produktami jest w pełni zasadne.

Czyli jeśli bank oferuje klientowi kredyt to doradca kredytowy pracujący w tym banku ma obowiązek „sprzedać” go jak najdrożej? To przecież kłóci się z powszechnym wyobrażeniem o bankach jako instytucjach zaufania publicznego...

Może kiedyś tak było, kiedy mieliśmy w Polsce wyłącznie banki państwowe, ale teraz kiedy właścicielami są osoby prywatne to na rynku bankowym obowiązują realia rynkowe.

Oczywiście, że to rozumiem, ale będę stawiał prowokujące pytania. Jak jest pan wynagradzany za swoją pracę? Nie pytam o stałą część wynagrodzenia, ale o premię.

To zależy jakich produktów ona dotyczy. Najwyżej premiowani jesteśmy za kredyty. I w tym przypadku premia ma charakter prowizji, to znaczy - jest uzależniona od wartości udzielonych kredytów. Mamy wyznaczony miesięczny próg zadaniowy i jeśli wartość udzielonych kredytów jest niższa od wyznaczonego zadania to premii nie otrzymujemy. Są jednak dwa progi – ten, o którym wspomniałem i drugi, znacznie wyższy, którego przekroczenie skutkuje wypłatą premii w wyższym procencie.

Prosto mówiąc, im wyższy kredyt pan sprzeda to tym więcej pan zarobi. Czy w takiej sytuacji nie traci się kontroli nad rzetelną oceną możliwości spłacania kredytu przez kredytobiorcę?

Każdy bank ma wdrożone procedury, których przestrzeganie jest surowo wymagane. Doradcy kredytowi są świadomi konsekwencji, jakie mogą wyniknąć z nierzetelnej czy niewłaściwej oceny klienta. Ponadto bank nie zezwoli klientowi na zaciągnięcie kredytu wyższego niż pozwalałaby na to jego zdolność kredytowa.

Przepraszam, ale taka odpowiedź, taka formułka w ogóle mnie nie przekonuje. Pokusa jest zawsze przed konsekwencjami. Jeśli wynagrodzenie jest uzależnione od wyniku sprzedaży, w tym wypadku od wartości udzielonych kredytów, to oczywistym jest, że klient jest namawiany do zaciągnięcia kredytu o najwyższej możliwej wartości. A to zawsze, nawet jeśli klient ma wysoką zdolność kredytową, zwiększa ryzyko niespłacania kredytu.

Dlatego w każdym banku funkcjonuje departament ryzyka, który tworzy systemy oceny każdego klienta. Dlatego też są dobrze wyszkoleni weryfikatorzy, którzy decydują, czy klient może otrzymać kredyt i jaką kwotę może otrzymać. Bank nie jest zainteresowany udzielaniem kredytów ryzykownych. To nie jest w jego interesie.

Wszystko pięknie... Tylko dlaczego pan i inni pracownicy banku opłacani jesteście od wartości udzielanych kredytów? Dam przykład. Jeżeli klient przychodzi do banku po kredyt 50 tysięcy złotych, a ryzyko oceni jego zdolność na 300 tysięcy złotych, to do jakiej kwoty kredytu namawia klienta doradca bankowy? Nie powie mi pan, że do tej niższej kwoty.

No tak, moim zadaniem jest przedstawienie klientowi pełnej oferty jaką bank może mu zaoferować.

Nie tylko zadaniem, jest to także w pańskim interesie.

Pełna zgoda.

Jak długo pracuje pan w bankowości? Jak pan trafił do oddziału, w którym pan obecnie pracuje?

Z wykształcenia jestem inżynierem elektrykiem. Nigdy nie interesowałem się ekonomią czy finansami. Przez pierwsze pięć lat pracowałem w niewielkiej prywatnej firmie produkcyjnej, która niestety straciła zamówienia eksportowe i zamknęła swoją działalność. Szukając nowej pracy skorzystałem z sugestii przyjaciółki mojej narzeczonej, która pracowała w jednym z lokalnych oddziałów SKOK-u. Dano mi szansę, przeszkolono i spędziłem w tym SKOK-u następne pięć lat. A w obecnym miejscu pracy jestem od trzech lat. Poszukiwano kogoś na stanowisko kierownika, zgłosiłem się i tak zostało.

Jest pan zadowolony z tej decyzji?

Na początku bałem się tej pracy, tych procedur i rygorów. Potem, jak już w to wszedłem, jak okrzepłem to dostrzegłem, że bankowość to żadna wiedza tajemna, a rygory, choć często niezbędne to nierzadko przejaw bufonady. Przyzwyczaiłem się, nieźle zarabiam, nie narzekam.

Dziękuję za rozmowę i życzę sukcesów.

Wywiad przeprowadził: Tomasz Jaworski, autor publikacji w różnych tytułach prasowych.

Przedsiębiorco, sprawdź ofertę kredytową, jaką ma dla Ciebie bank.
Usługa gratis.
+48 603 622 408
+48 669 555 546
czestochowa.finansowa@gmail.com